Vagabondowe przemyślenia o wolontariacie

Miejsce, w którym jestem

Ktoś mi ostatnio napisał w mailu, że uciekłam do Italii. Nie, nie uciekłam. Powiedziałabym raczej, że się odważyłam wyjechać do Italii i spełnić moje marzenie, o którym mówiłam już kilka lat wcześniej. Tak. W końcu to zrobiłam. To, co mnie powstrzymywało to brak pewności czy to, co chce zrobić jest słuszne i dobre dla mnie.  Ale tego przecież nigdy nie wiemy. I w sumie do momentu przyjazdu do Włoch nie miałam tej 100% pewności.  Potem też nie… Ale teraz wiem, ze decyzja była słuszna i bardzo się cieszę, że tutaj jestem. Okoliczności, w których się znalazłam w Polsce, tylko zachęciły mnie do tego, abym w końcu odważyła się zrobić ten pierwszy krok, wyjść ze strefy komfortu i iść  dalej. Namawiam wszystkich, żeby wsłuchali się w swoje marzenia, pragnienia i za nimi podążali. Wiem, ze warto. I wiem, że za rok, jak wrócę do Polski, będę miała do opowiedzenia o wiele więcej na ten temat.

I oto jestem, na agroturystyce „bello, bueno, bio”. W miejscu, które sama wybrałam z długiej listów hostów.  W miejscu, gdzie jemy zdrowe, organiczne jedzenie z ogródka, domowej roboty dżemy, konfitury i chleb z ziarnami, jajka od szczęśliwych kur, pijemy organiczna kawę i świeżo zerwane zioła z ogrodu. W miejscu, gdzie na pierwszym miejscu stawia się ochron środowiska. Nie marnujemy wody. Nie wyrzucamy jedzenia, ponieważ wszystkie resztki jedzą zwierzęta, czyli dwa osiołki i koza Cloe. Do mycia naczyń używamy ciepłą wodę, czasami mydło, ponieważ staramy się nie używać detergentów, a zużytą wodą podlać rośliny (mycie naczyń  tylko ciepłą woda osobiście sprawia mi sporo kłopotów, ciagle mam wrażenie, że pomimo umycia, naczynia są dalej tłuste i klejące i chociaż dbam bardzo o środowisko, to jednak kusi mnie czasem, aby kupić jakiś płyn do mycia naczyń i go potajemnie używać, kiedy host nie patrzy…). Recyclingujemy wszystko co możemy. I jesteśmy wdzięczni za to, co otrzymujemy od Matki Natury. Jest cicho i spokojnie.

017
Odwiedziny w trakcie śniadania

Ptaki śpiewają cały dzień na gałęziach orzechowca, a powietrze pachnie wilgotną ziemią i ziołami.

019
Zachód słońca
202
Przyzdobione naturalnie okno. Host nie cierpli wszystkiego, co zawiera w sobie choćby trochę plastiku.

Tekst: Magdalena Vagabonda

Zapraszam na mój profil na fb:

https://www.facebook.com/MagdalenaVagabonda/

Reklamy

2 thoughts on “Miejsce, w którym jestem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s