Vagabondy różne worki

Wolontariusz, który ukradł psa

Kiedy 3 lata temu właścicielka agroturystyki obchodziła swoje urodziny,  w prezencie od córki dostała szczeniaka. Małego, słodkiego, czarnego labradora, któremu dała na imię Tikonia. Kilka dni później wyleciała z rodziną do Paryża na wakacje, zostawiając psa wraz z dwoma wolontariuszami, których w tamtym czasie u siebie gościła. Pierwszy pochodził z Litwy i w sumie spędził na agroturystyce 7 miesięcy. Drugi był Irlandczykiem i dużo opowiadał  o tym, ze chce polecieć do Hiszpanii pomóc przy odnawianiu szlaku Santiago de Compostela. Pewnego dnia rano, kiedy chłopacy byli sami, Wolontariusz Pierwszy zbudził się, zszedł z drugiego piętra na dól do kuchni, gdzie czekał na Wolontariusza Drugiego. Tego dnia chłopacy mieli jechać zwiedzać Neapol. Ten jednak przepadł. Dosłownie. Wolontariusz Pierwszy nie mógł go nigdzie znaleźć. Ani go, ani, co gorsze, małego, słodkiego, czarnego labradora. Po kilku godzinach poszukiwań Wolontariusz Pierwszy znalazł przyczepioną do drzewa kartkę od Wolontariusza Drugiego, z informacja, że ten pojechal do Hiszpanii i wziął ze sobą psa.

Mamma mia!!!

Tekst: Magdalena Vagabonda

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s