Vagabonda o jedzeniu

No to jemy

Kilka słów o jedzeniu na agroturystyce.

Wszystko co jadłyśmy było albo organiczne albo ekologiczne. Właścicielka miała swój ogród warzywny, w którym o tej porze roku, rosło mnóstwo sałat, papryczki, pomidory, dynie i cukinie. Była też jabłoń, drzewo z kaki, krzak kiwi, drzewka cytrynowe, wielkie orzechowce i drzewko z owocem, które nazywało się…na właśnie…felolia?? Nie pamiętam…

826
Papryczki w ogrodzie warzywnym

Resztę jedzenia dokupowane było albo w sklepie ze zdrową żywnością, który nazywał się NaturaSi albo od kooperatywy społecznej, która co sobotę zbierała się na czyimś ogródku i wystawiała swoje kalafiory, bakłażany, marchewki z ogródka, a także jajka, sery i miody.

975.jpg
Zakupy od okolicznych miłośników zdrowego jedzenia

Podstawowa zasada na agro była oczywiście taka, że nie marnujemy jedzenia. To, co zostało z obiadu, było w jakiś magiczny sposób przemycane do kolacji.

Na śniadanie zazwyczaj jadłyśmy dojrzałe jabłka z ogrodu, z jakimś innym owocem, posypane orzechami i polane miodem.  Był tez chleb wypiekany przez właścicielkę, który zajadałyśmy z konfiturą.

081

A na lunch i kolację, warzywa, warzywa i jeszcze raz warzywa. Czasem w wersji RAW, czasem z patelni, dużo zup, mnóstwo roślin strączkowych. 100% kuchnia kreatywna, w której wykorzystywano sezonowe warzywa.

 

248
Zupa RAW marchewkowa z klopsikami ze szpinaku

 

195
Zupa RAW z czerwonej kapusty
916
Lunch is served

 

318
Dinner is served

Tekst: Magdalena Vagabonda

Reklamy

3 thoughts on “No to jemy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s