Vagabondowe przemyślenia o wolontariacie

Odliczam dni

Dzisiejszy post chciałam zatytułować „reisefieber”, co tłumaczy się, jako stan zdenerwowania, zaniepokojenia przed podróżą, ale ja jestem pełna pozytywnych emocji, więc jak w sumie nazwać ten stan? Ponownie wychodzę z mojej strefy komfortu, ale tym razem, (albo póki co), w porównaniu z tym, przez co przechodziłam za pierwszym razem, jestem już bardziej oswojona z tym, co się dzieje w mojej głowie i moim ciele.

Kupuję powoli kosmetyki, tym razem w wersji mikro-mini, robię przegląd garderoby i zastanawiam się czy przydadzą mi się kalosze i w ogóle, jak się spakować, żeby wszystko pomieścić, wszystko co potrzebne mieć przy sobie, czy brać buty do biegania, czy zapakować rzeczy na lato, czy poprosić mamę, aby przesłała mi może jakąś paczuszkę w kwietniu z T-shirtami i krótkimi spodenkami, bo jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wyjadę tym razem na dłużej.

Za 11 dni wylatuję. Bilet już kupiłam. Nie lecę jednak sama. Na pokładzie samolotu będzie towarzyszyć mi Ola-Polka, którą poznałam 28 października, kiedy leciałam do  Włoch, do Rzymu, po moje pierwsze doświadczenia podróżniczo-wolontariackie na agroturystyce. Siedziałyśmy koło siebie i przegadałyśmy całą podróż. Ola, która od 21 lat mieszka w stolicy Italii, dała mi swój numer telefonu  i zaprosiła na kawę, kiedy pojawię się u niej w mieście. Nie udało nam się jednak zobaczyć mimo że w Rzymie byłam z cztery razy. Kiedy wysłałam do niej na Boże Narodzenie życzenia, okazało się, że przyjechała ona do Poznania na święta. Wraca „do siebie” 13 stycznia, tym samym samolotem, co ja. Taka heca!

Po 10 dniach wysyłania maili do hostów i byciu w ciągłym stanie oczekiwania, w końcu otrzymałam zaproszenie do Farm House Resort do prowincji Marche.  W miejsce, które powstało dlatego, że ktoś postanowił wyprowadzić się z zatłoczonego miasta , zostawić swoją pracę w dużej firmie (cytuję: I decided to give a total cut) i stworzyć coś swojego. Miejsce, jak dla mnie, wygląda magicznie i już nie mogę się doczekać, kiedy postawię tam moje magdalenkowe nóżki.

Są tam dwa kamienne, duże domy, dwa baseny, wszystko pięknie wkomponowane między górami.

 

Prowincja Marche to ta prowincja, która znajduje się po wschodniej stronie Włoch, mniej więcej na tej samej wysokości co Rzym. Ok. Trochę wyżej na północ. Zapewne pojawię się w San Marino, Arezzo, Urbino i  nad Morzem Adriatyckim.  Stosunkowo blisko mam też do Bolonii… W każdym razie… Oprócz  lotu samolotem, czeka mnie jeszcze kilkugodzinna podróż pociągiem do mieścinki, z której zostanę odebrana przez właściciela Farm House Resort.

Dostałam również zaproszenie do Neapolu, gdzie miałam pomagać w prowadzeniu hostelu  w centrum miasta oraz do prowincji Umbria, gdzie moje zadanie polegałoby na wychodzeniu z psem na spacer i dbaniu o ogród. Odmówiłam w obu przypadkach, ponieważ Farm House Resort było pierwszym miejscem, z którego otrzymałam zaproszenie. I tego się trzymam. Oczywiście gdzieś tam z tyłu głowy zastanawiam się czasem czy podjęłam dobrą decyzję. Pozostaje mi wierzyć, że tak i zweryfikować wszystko na miejscu.

Odliczam w każdym razie dni.

————————————————————-

W ramach przypomnienia lub dla tych, którzy nie wiedzą, w jaki sposób szukam hostów i na czym polega idea wolontariatu, z którego korzystam, umieszczam poniżej link do mojego wcześniejszego posta:

https://lifeinprogress528.wordpress.com/2015/11/13/wolontariat-workaway-info-wwoof-net/

 

A jeśli chcecie być bardziej na bieżąco, zapraszam na fb:

https://www.facebook.com/MagdalenaVagabonda/

 

Tekst: Magdalena Vagabonda

Reklamy

2 thoughts on “Odliczam dni

  1. Jako, że jeszcze nie umiem ciąć, albo może raczej wciąż jeszcze boję się tych życiowych nożyc, patrzę jak tną i szyją sobie nowe kreacje inni. Patrzę, podziwiam i się uczę. Dlatego też nie mogę się doczekać kolejnych lekcji – relacji. Magda, piszesz tak, że Twoja radość mi się udziela:)
    PS uwielbiam niewiarygodne pozytywne zbiegi okoliczności.:) i tylko takich Ci życzę!

    Lubię to

  2. Dziękuję ❤ Proponuję przylecieć do mnie na kilka dni, jako turystka 🙂 Zobaczyć, obwąchać wszystko, oswoić się… metodą małych kroczków 😉 a potem się uciąć co trzeba, spakować i robić swoje 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s