Vagabondowe zapiski z wolontariatów

Nowe doświadczenie

No to przybyłam. W Apeniny. Do włoskiej prowincji Marche. Dotarłam bez żadnych przygód, co w moim przypadku jest zadziwiająco podejrzane (kiedyś może zbiorę w jednym poście wszystkie przygody, które mnie spotkały w trakcie moich podróży… Było ich sporo, ale wszystkie dobrze się zakończyły). W każdym razie miałam sporo szczęścia, ponieważ właściciel Farm House Resort odebrał mnie ze stacji kolejowej Fossato di Vico, z której jechaliśmy dalej przez około 30 minut w stronę miasteczka Gubbio. Wolontariuszka z Węgier musiała poradzić sobie sama.

Jestem po środku niczego. Wszędzie góry. Cisza. Spokój. Czasem tylko słychać świsty wiatru za oknem. Wczoraj słońce. Dzisiaj śnieg. Jutro pewnie deszcz…a wolontariuszka W., którą poznałam na agroturystyce, wygrzewa się teraz pod sycylijskim słońcem…

Właściciele FHR wyjechali na tydzień do Rzymu, więc jestem tutaj z dziewczyną z Finlandii i Węgier. Praca nie jest wymagająca. W sumie to opiekujemy się ich przybytkiem. Karmimy zwierzaki, z psami wychodzimy na spacery i dbamy, żeby było czysto w domu. Hasło przewodnie Gennaro, właściciela, brzmi: „relax!”i tak też robimy:popijamy herbatę przy kominku wieczorową porą, ucząc się włoskiego, czytając książki i rozmawiając o naszych historiach z życia wziętych. Jak zwykle wypytuję dziewczyny czemu zdecydowały się na wyjazd w takiej formie i co je motywuje, żeby to robić. Jedna z nich wyjechała ze swojego kraju, bo była tam nieszczęśliwa, ale skoro tam nie umiała cieszyć się życiem, to nie jestem pewna czy znajdzie te radość życia przebywając za granicą. Podobno każą szukać szczęścia w środku…

Zaczyna się moje kolejne wolontariackie doświadczenie. Już widzę sporo różnic w stosunku do tego, które jest za mną. Nie ma organicznego, zdrowego jedzenia. Nad tym ubolewam. Właściciele FHR nie dbają też tak bardzo o środowisko naturalne, co na agroturystyce było priorytetem. Przydałby się też samochód dla wolontariuszy, aby móc poeksplorować okolicę. Nie jest to jednak nic, co miałoby wpłynąć na mój spokój i radość.

Tekst: Magdalena Vagabonda

https://lifeinprogress528.wordpress.com/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s