Vagabondy różne worki

Kiedy nie wiemy, czego chcemy

761Kiedy nie wiemy, czego sami chcemy od życia, tracimy nasz czas i energię na czynności, które najprawdopodobniej nie doprowadzą nas do celu, bo tego celu po prostu nie ma. Działamy więc często na oślep, po omacku, a to, co pojawia się w naszym życiu, często nie jest tym, czego oczekujemy i co nasz uszczęśliwia.

Będąc w Apeninach na moim drugim wolontariacie, poznałam Marię-wolontariuszkę z Węgier-która była właśnie taką zagubioną osobą.  Jej codzienna szamotanina, brak konsekwencji w podejmowaniu decyzji, robienie kroku do przodu, by za chwilę zmienić zdanie i pójść w innym kierunku, bardzo odbierało jej energię oraz wykańczało, psychicznie i fizycznie.  Nieustanna walka z samym sobą. Czas mijał, a ona dalej była w tym samym miejscu, chociaż wysiłek wkładała taki, że mogłaby dojść o wiele, wiele dalej. Ciągła gonitwa myśli, brak zdecydowania, powodował, że była ona coraz bardziej zła, sfrustrowana i bez energii.

Dlatego tak ważne jest, aby uświadomić sobie, które wartości są dla nas najważniejsze. Zosia, potrafiła rano wyszukiwać hostów w internecie, do których chciała pojechać w ramach wolontariatu. Kiedy trzy godziny później nie otrzymywała od nich żadnej odpowiedzi ( a czasem na odpowiedź od hosta trzeba naczekać się kilka tygodni), popadała w zwątpienie i zastanawiała się czy na pewno chce to robić. Po lunchu Zosia siedziała ponownie przed komputerem, przeszukując tym razem oferty pracy we Włoszech. Wysyłała curriculum vitae do różnych firm, ale nie do końca była pewna czy chciałaby pracować w Rzymie, we Florencji czy może inne miasto byłoby lepsze. W każdym razie plan był taki, aby zarobić pieniądze. Wieczorem jeszcze tego samego dnia, Zosia wracała do przeglądu hostów, twierdząc, że aby otrzymać pracę we Włoszech, musi najpierw nauczyć się języka włoskiego. Następnego dnia, Zosia rozważała również powrót do siebie do kraj, jak i powrót do Wielkiej Brytanii, w której miała kilka miesięcy wcześniej pracę, a z której jednak zrezygnowała, ponieważ jej znajomi wyjechali z miasta i została sama.

– Tak, mówię, ale teraz, jak wrócisz do Wielkiej Brytanii, sytuacja będzie taka sama. Nie masz tam już znajomych. Będziesz sama. Od tego chciałaś ucieć…

Dociekałam, próbując zrozumieć jej tok myślenia i pomóc w podjęciu decyzji.

– Ale zarobię trochę pieniędzy, przydadzą się.

Chwilę później do Zosi zadzwoniła koleżanka, która szuka współlokatorki do mieszkania w Mediolanie. Zosia zastanawia się dalej co robić.  W końcu mówi:

– Nie wiem… Może jednak wrócę na Węgry…?

Wreszcie Zosia otrzymała zaproszenie od hosta z Palermo. Tego samego, który zaprosił mnie kilka dni wcześniej do pracy w jego hostelu. Zosia, nie wiedząc co chce robić, wysłała do niego maila z pytaniem czy też może przyjechać, po tym, jak dowiedziała się, że ja jadę do Palermo właśnie. Jednak… Tydzień później odpisała mu, że nie przyjedzie.

6 miesięcy później: Zosia wróciła do swojego kraju, krótko po tym, jak spędziłyśmy dwa tygodnie w górach, jako wolontariuszki. Obecnie szuka  pracy.

 

Wiem, że czasami jest bardzo trudno podjąć decyzję, ale myślę też, że warto znaleźć w sobie odpowiedź na to co tak naprawdę dla nas się liczy i za tym iść. Powodzenia, obojętnie w jakim kierunku idziecie.

Tekst: Magdalena Vagabonda

https://www.facebook.com/MagdalenaVagabonda

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s