Vagabonda filozoficznie

Być na mentalnej diecie.

 

„Wiedząc, że słowa mogą przyczynić się albo do szczęścia albo do cierpienia, postanawiam mówić w sposób, który wywołuje radość, nadzieję i zwiększa pewność siebie”,

grzmi nauczyciel, mistrz Zen i Buddysta z Wietnamu, Thich Nhat Hanh.

Zaczytuję się w napisaną przez niego książkę, traktującą o byciu „tu i teraz”  oraz o stanie umysłu „mindfulness”, stanie który ostatnio staje się coraz bardziej pożądany przez zabieganych, zestresowanych i zagubionych w konsumpcjonizmie ludzi. Ci, którzy chcieliby pobrać nauki od mistrza Zen, pobyć w jego ośrodku, zgłębić tajniki uważnego życia, mogą udać się do jego wioski Plum Village we Francji.

Słowa, które cytuję na początku postu, mocno mnie uderzyły. Od dawna dbam nie tylko o czystość moich słów, ale również czystość myśli i działań. Chcę być autentyczna w tym co myślę, robię i mówię, więc dbam o moją mentalną dietę.

Na czym polega dieta mentalna?

Na byciu uważnym i świadomym. Na codziennej praktyce medytacyjnej. Na wybieraniu dobrych, pozytywnych i wspierających myśli.

Mówiąc, chcę wspierać, dawać nadzieje, nie zaś krytykować, nie obgadywać za plecami, nie podcinać innym skrzydeł, nie kłamać, nie przyczyniać się do cierpienia innych.

Rozmawiając, chcę, aby były to dobrej jakości konwersacje.

Działając, chcę wspierać i pomagać innych, pracować z poziomu serca i dzielić się moją wiedzą i doświadczeniem.

Słuchając, chcę słuchać empatycznie.

Jak mentalna dieta wygląda w praktyce?

Zainicjowałam wśród wolontariuszy projekt codziennych uścisków. Witając się z uśmiechem na twarzy, lekko jeszcze zaspani, przytulamy się do siebie każdego dnia. Zazwyczaj jest tak przyjemnie, że zostajemy w uścisku przez kilka sekund, wzdychając z radości, że taka prosta czynność, przynosi nam tyle uciechy i rozanielenia.

W wolnym czasie robię zajęcia z jogi i stretchingu dla wolontariuszy. Robię to najlepiej, jak umiem. Nie ukończyłam żadnego kursu jogi, jednak od dawna odgrywa ona ważną rolę w moim życiu, więc po prostu dzielę się tym, co umiem i wiem, z tymi, którzy chcą brać w tym udział.

Innym razem, przyniosłam stertę czystych kartek do kuchni i poprosiłam, aby każdy o każdym napisał dobre słowo, ponieważ uważam, że za mało siebie chwalimy, za mało mówimy sobie dobrych, wspierających słów, a przecież to istny balsam dla naszych często wysuszonych dusz. Musimy dbać o to, aby regularnie, najlepiej codziennie były one podlewane, inaczej zwiędną. Tutaj jednak czekało nas wyzwanie. Dobre słowa o innych miały nawiązywać do tego co w środku, a nie na zewnątrz

Czy Wy również jesteście na diecie mentalnej? To najlepsza dieta, którą znam.

Tekst: Magdalena Vagabonda

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s