Vagabondowe wywiady o podróżach

Wspomnienia ze szlaku do Santiago de Compostela.

Zapraszam Was na wywiad z Dorotą, która wraz z mężem i przyjacielem, odbyła ponad trzystukilometrową pielgrzymkę szlakiem do Santiago de Compostela, jednego z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Europie. Więcej informacji o Santiago de Compostela znajdziecie na wikipedii,  natomiast poniżej dowiecie się czy łatwo znaleźć nocleg w schronisku, co spakować do plecaka, a przede wszystkim czy taka wyprawa jest również wyprawą w głąb samego siebie.

portugalia

Vagabonda: Na szlak Santiago de Compostela można wejść w różnych miejscach Europy: można zacząć z Hiszpanii, Francji, nawet z Polski. Ty zdecydowałaś się zacząć swoją pielgrzymkę z Portugalii. Z którego miejsca wyruszyłaś dokładnie i ile kilometrów było przed Tobą do przejścia?

Dorota: Naszym marzeniem było przejście trasy hiszpańskiej Camino del Norte. Jednak ze względów zawodowych nie wszyscy mogli poświęcić aż tyle czasu na wędrowanie. Nie przyszło mi do głowy by rezygnować, więc zmieniłam trasę dostosowując ją do możliwości czasowych. Mnie osobiście coś pchało w kierunku Portugalii, więc to tam był początek naszej wędrówki. Wyruszyliśmy we trójkę: mój mąż, przyjaciel i ja spod katedry w malowniczym Porto. Trasa do Santiago de Compostela, którą przeszliśmy to 340 km plus zwiedzanie każdego z miast, miasteczek do których docieraliśmy każdego dnia.

Vagabonda: Zastanawiam się co schowaliście do plecaka na tę wyprawę? Co okazało się niezbędne na szlaku, a co niepotrzebnie zabrało Wam miejsce w torbie?

Dorota: Nasze plecaki ważyły od 6-10 kg. Przed wyjazdem czytałam blogi podróżnicze, by nieco rozeznać się w temacie pakowania. Był to proces zupełnie odbiegający od dotychczasowych wyjazdów wakacyjnych, bo w czasie podróży nie rozstajesz się z plecakiem. Osobiście stawiam na minimalizm i tak też podeszłam do tematu. Spakowałam notatnik na zapiski z podróży, śpiwór, buty na zmianę, zapas bielizny, kosmetyczkę, krem ochronny, ręcznik, płaszcz przeciwdeszczowy, mini sztućce, apteczkę, telefon i aparat. Znalazło się nawet miejsce na poduszkę. 😛 Z perspektywy czasu spakowałabym się zupełnie inaczej. Większość rzeczy można kupić na miejscu, a ubrania w każdym schronisku uprać. Konieczne są dobrej jakości okulary, by chronić oczy przed szkodliwym promieniowaniem.

Vagabonda: Czy w schronisku zawsze znajdzie się miejsce dla pielgrzyma czy bezpieczniej jest zabookować łóżko wcześniej? Jak jest to zorganizowane? Wyobrażam sobie, że latem na szlaku do Santiago de Compostela może być z tym trudno… Namiotu nie spakowałaś, więc spanie pod chmurką odpada.

Dorota: My byliśmy w sezonie wakacyjnym na początku lipca i nie było problemu z noclegiem. Schroniska są rozmieszczone na trasie dość często. My wyznaczyliśmy sobie na przejście ok 20-25 km dziennie (choć zdarzyło się, że przeszliśmy 46 km) Jeśli nie chcesz korzystać ze schroniska w którym opłata jest „co łaska” możesz wybrać prywatne i zapłacić drożej. Schroniska są o różnym standardzie, więc czasem śpisz na wygodnym łóżku w kilkuosobowym pokoju, a czasem w śpiworze na 50 osobowej sali. My nie zamawialiśmy wcześniej noclegu. Chcieliśmy, żeby to była droga, która prowadzi nas po swojemu, bez większego planu. Np w Porto poprosiłam strażaków by nas przenocowali. Spaliśmy więc w straży pożarnej. ..a spanie pod chmurką wcale nie odpada. Bo po skończonej pielgrzymce wybraliśmy się do Vigo nad ocean i tam nocowaliśmy na plaży. Zbudzeni morska bryzą oglądaliśmy wschód słońca.

portugalia-16

Vagabonda: Jak oceniasz oznaczenie szlaku? Korzystaliście dodatkowo z map w telefonie czy nie było to potrzebne?

Dorota: Przed wyjazdem wydrukowaliśmy mini przewodnik z oznaczeniem miejscowości i schronisk. Szlak był bardzo dobrze oznaczony, chociaż na jednym z etapów, który przecinała autostrada, zagubiliśmy się. Wyszliśmy tego dnia o 5 rano, więc widoczność była utrudniona, ale też strzałki kierowały w dwie różne strony. W takich sytuacjach najlepiej zapytać miejscowych o drogę.

portugalia-15

Vagabonda: Z Twoich wypowiedzi rozumiem, że całość wyprawy wspominasz bardzo dobrze. Koszt raczej też nie jest duży, skoro w schroniskach płaci się co łaska. Chciałam jeszcze zapytać o jedzenie i dostępność wody na szlaku?

Dorota: Camino to jedno z moich marzeń. Jeśli chodzi o koszt wyprawy to można z odpowiednim wyprzedzeniem zamówić bilety lotnicze w korzystnych cenach. Dziennie wydawaliśmy około 10 euro na nocleg i posiłek. Na trasie kupowaliśmy prowiant na śniadanie, a obiadokolacje jedliśmy w miejscowych knajpkach lub przyrządzaliśmy sami. Zapasy wody uzupełnialiśmy w schroniskach, otrzymywaliśmy od mieszkańców na trasie. Dużo jest też punktów z wodą źródlaną, ale warto tu poradzić się mieszkańców czy bezpiecznie jest ją pić ze względu na wrażliwość pokarmową przyjezdnych.

Vagabonda: Jaka panuje atmosfera na szlaku? Wiem, że dużo osób traktuje podróż szlakiem, jako podróż do swojego wnętrza, podróż, która pomoże znaleźć im odpowiedź na nurtujące pytania, znaleźć samego siebie. Czy odczuwałaś taki medytacyjny stan umysłu w trakcie pielgrzymki?

Dorota: Atmosfera na szlaku jest bardzo przyjacielska. W schroniskach rozmawia się o życiu, o celu podróży, nawiązuje się bardzo bliską więź. W zależności od tego jaką formę przybiera pielgrzymka: religijną, duchową czy turystyczną człowiek ma możliwość docierania głębiej w siebie, a trud drogi wystawia na próbę nie tylko ciało ale i ducha. Mój cel był ukierunkowany w duchowość, a droga była płaszczyzną do przepracowania trudnych dla mnie tematów. Sama droga to dopiero początek tego, co dzieje się potem z człowiekiem. Rzeczywiście doświadcza się tam niesamowitego spotkania z samym sobą i drugim człowiekiem.

portugalia

Vagabonda: Taka pielgrzymka może być trudna, mówię tutaj zarówno o aspekcie fizycznym i psychicznym. Miałaś takie momenty, kiedy chciałaś przerwać i nie zrobić kroku więcej?

Dorota: Nie polecam robić tak, jak ja – czyt. wyruszać bez przygotowania. Buty kupiłam dzień przed wylotem i…nie zrobiłam ani jednego odcisku! Faktycznie etap 46 kilometrów wspominam jako ciężki. Odpoczywałam dużo i co jakieś 10 minut pytałam męża: “ Daleko jeszcze?” Lubię aktywność fizyczną. Idąc miałam świadomość, po co to wszystko, więc ten trud miał wydźwięk wzmacniający. Po powrocie do domu, tęskniłam za plecakiem, rannym marszem i wolną głową.

portugalia-14

portugalia

Vagabonda: Czy spotkałaś na szlaku osobę, która Ciebie zainspirowała? Która pomimo przeciwności, dzielnie szła przed siebie?

Dorota: Myślę, że każdy napotkany człowiek to źródło inspiracji. Na szlaku szczególnie. Gdy ktoś przemierza ten sam szlak po raz 11, bo taki ma rytuał, gdy idzie z intencją uleczenia choroby w jednej pielgrzymce, a w kolejnej z dziękczynieniem za uzdrowienie, gdy spotykam parę staruszków z Polski, którzy na emeryturze doczekali się chwili, że mogą przejść camino we dwoje, przemierzając trasę dwa razy dłuższą niż moja 😀 Ja spotkałam też na tej drodze siebie, uważną, wolną i szczęśliwą.

Vagabonda: Bardzo dziękuję za czas, który mi poświęciłaś i chęć podzielenia się z czytelnikami Twoimi doświadczeniami. Życzę tej wolności, szczęścia i uważności każdego dnia.

Zdjęcia: Archiwum prywatne, © Dorota Siwek

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s