Vagabondowe zapiski z wolontariatów

Wolontariat workaway. Portugalia. Yoga&Surf guesthouse.

Decyzję o wyjeździe na wolontariat workaway do Portugalii podjęłam bardzo szybko.

Pamiętacie? Pojechałam na początku lutego na wolontariat workaway do Niemiec do eko-wisoki koło Drezna, ale już po czterech dniach byłam z powrotem w Polsce, mimo że miałam tam zostać prawie dwa miesiące. Dlaczego? Zerknij na mój post o tym doświadczeniu tutaj.Krótko pisząc: moje oczekiwania nie zostały tam spełnione. Całe szczęście wiedziałam czego chcę, a czego tam nie otrzymam, więc spakowałam się, wróciłam i zaczęłam szukać nowego wolontariatu workaway w Portugalii. I oczywiście nie ma tego złego, co by na dobre nam nie wyszło. Pamiętajcie o tym! Jestem teraz już 4 tydzień w Yoga&Surf Guesthous w Portugalii. Szczęśliwa, zadowolona i nie zamierzam wyjeżdżać wcześniej. Trafiłam do pięknego, spokojnego miejsca nad oceanem, położonego 45 kilometrów od Lizbony. Do cudownych ludzi: Lii i Edwarda, którzy stworzyli to miejsce ze swoich marzeń, miejsce dla joginów i surferów, Omassim Yoga&Surf Guesthouse.

Właśnie kończymy tygodniowy turnus Juice Cleanser, na który zjechało się 14 osób z różnych zakątków Europy. Juice Cleanser to taka łagodniejsza wersja detoksu, w trakcie której pijemy od rana do wieczora świeżo wyciskane soki i power drinki. Jeśli zdecydujecie się na taki prezent dla swojego ciała, umysłu i ducha, pamiętajcie, aby tego typu oczyszczanie robić na wiosnę lub latem. Pierwsze dni są trochę ciężkie. Organizm musi się przyzwyczaić do nowego, przede wszystkim nie do żucia. Drugiego, trzeciego dnia może zacząć boleć Was głowa. Wtedy musicie pamiętać, aby pić dużo wody, najlepiej ze szczyptą soli himalajskiej. Ja po tygodniu sokowej terapii mam 3 kilo mniej, jeszcze więcej energii i wydaje mi się, że jakoś  tak promienieję na twarzy. Co ciekawe, głód w trakcie oczyszczania jakoś specjalnie mi nie doskwierał, tym bardziej, że odbywałam codziennie wolontariat w ogrodzie, a dla gości robiłam zajęcia fitness, więc pracy miałam dużo.

No właśnie, bo jeśli chodzi o naszych gości, to myślę, że nikt nie wyjedzie stąd kręcąc nosem z niezadowolenia. Plan dnia jest napięty: sokami nie tylko nakarmicie tutaj swoje ciało, ale codzienną praktyką jogi, spacerami, medytacją i zajęciami fitness wzmocnicie swoje dusze i umysły.  W trakcie  kiedy siedzę teraz w moim wolontariuszowym pokoju i piszę dla Was ten post, na dole, w kuchni, odbywają się dla gości warsztaty robienia soków. Soki zielone, żółte, czerwone i pomarańczowe. Zmiksowane, zblendowane, wymieszane. Z cukinii, buraków, awokado, bananów, ananasów, truskawek, jabłek, z imbiru, cytryny, spiruliny i kurkumy.

wolontariat workaway (2)
Poranny spacer nad oceanem.

Jak wygląda mój wolontariat workaway w Portugalii?

Pracuję pięć godzin dziennie. Ja w ogrodzie. Druga wolontariuszka w kuchni. W przypadku mojego wolontariatu, godziny pracy ustalam sobie sama, według moich potrzeb. Ważne, żeby praca była wykonana. Kopię, grabię, wyrywam chwasty i sadzę: słodkie ziemniaki, fasolę, seler, pomidory, ogórki, cukinię, bakłażany i zioła. Czytam co obok czego lubi rosnąć i czy ziemniaki lubią towarzystwo selera. Robię kompost na pryzmie na następny już rok. Przesadzam aloesy. Czerpię wodę ze studni. Słucham śpiewu ptaków i rozmawiam sama ze sobą: o tym czego potrzebuję, jakie są moje cele i zastanawiam się, jak te cele krok po kroku realizować.

Dni mijają spokojnie, ale bardzo konstruktywnie. Słucham portugalskiej muzyki fado. Uczę się dalej włoskiego. Czytam książki napisane przez buddystów. Praktykuję jogę. Udzieliłam wywiadu na temat wolontariatu workaway, który odsłuchacie tutaj. Pojechałam do Lizbony zwiedzić portugalską perełkę: dzielnicę Alfama. I do Nazare też zajechałam, miejsca, gdzie występują najwyższe w Europie fale i gdzie kilka lat temu pewien surfer płynął na fali wysokiej na 24 metry. Pojechałam na warsztaty taneczne Dance of Five Elements, a za kilka dni wsiądę w autobus i pojadę zwiedzać Sintrę, kolejną atrakcję turystyczną Portugalii.

Tak się żyje na wolontariacie!!!

Tekst i zdjęcia: Magdalena Vagabonda

Reklamy

2 thoughts on “Wolontariat workaway. Portugalia. Yoga&Surf guesthouse.

  1. To Ty Magda powinnaś prowadzić stronę zyciewpodrozy.pl bo Twoje życie bardziej to przypomina niż moje 🙂 Sintra jest jednym z najfajniejszych miast w których byłem, choć szczególnie warto tam pojechać, kiedy jest ciepło, a rośliny mocno zielone. Pałac Pena i Quinta da Regaleira oszałamiają. Ja właśnie zaczynam detoks z kaszy jaglanej 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s