Vagabondowe przemyślenia o wolontariacie

Życie w społeczności. Życie w community.

Jesteście ciekawi jak żyje się w community? 24/7 z dwudziestoma wolontariuszami z całego świata? Czytajcie dalej!

Od czasu kiedy wyjechałam z Polski i zaczęłam moje doświadczenie z wolontariatem w różnych miejscach Europy,  przyszło mi spać w namiotach, przyczepach kempingowych, hostelach i pokojach. W sumie doliczyłabym się ponad 25 różnych miejsc i 25 różnych łóżek. Do teraz zresztą  zdarza mi się obudzić w środku nocy i nie wiedzieć przez chwilę gdzie jestem. Potrzebuję kilka sekund, aby przypomnieć sobie, że oto śpię w pokoju z dwoma innymi wolontariuszkami i że obecnie mieszkam w społeczności (community -i tego słowa będę używać,  bo jakoś tak lepiej wybrzmiewa), składającej się od 15 do 20 wolontariuszy z całego świata.

Jakiś czas temu napisałam post na blogu, w którym wspominam, jak wyglądają nasze wolontariackie dni i co robimy  w wolnym czasie. Generalnie rzecz ujmując, życie takie przypomina  ciągłe wakacje. W każdym razie ja tak się czuję. Nawet jeśli muszę wstać i iść robić swoje, nie budzę się z myślą: „Jejku, jak mi się znowu nie chce…” Do tego wszystkiego życie w community jest bardzo intensywne. Wszystkiego jest więcej-nas: wolontariuszy, podróżników i nomadów- i naszych wspólnych rozmów (bardzo często na poważne, życiowe tematy, o tym, jakie mamy sposoby na swoje szczęście, o naszych relacjach ze znajomymi, o stosunku do świata i naszych celach na przyszłość) i emocji też jest więcej.

Dzisiaj postanowiłam napisać Wam o wyzwaniach, jakie pojawiają się, kiedy żyje się pod jednym dachem z ludźmi o różnych osobowościach, potrzebach i sposobach na spędzanie wolnego czasu. Bo musicie wiedzieć, że jeśli zechcenie jednego dnia spróbować takiego stylu życia, to bycie otwartym na innych i bycie elastycznym, to podstawa. Inaczej, nie polecam takiego doświadczenia, no chyba że chcecie ciągle narzekać. Wiem też, że introwertykom taki styl życia w community nie odpowiada (dla nich z kolei wszystkiego jest za dużo) i że często cierpią będąc w takim środowisku, więc jeśli macie taki typ osobowości, proponuję znaleźć na wolontariat inne, spokojniejsze, mniej zatłoczone miejsce…

Bo jeśli ja chcę iść spać po 22 i wstać przed 7 rano, zaczynając  mój dzień od porannej praktyki jogi, kiedy większość wolontariuszy akurat bawi się kilka metrów dalej od mojego pokoju, słuchając głośno muzyki, śpiewając, śmiejąc się do pierwszej w nocy… to co powinnam zrobić?

Albo kiedy (znowu) rano chcę wejść do czystej kuchni, zaparzyć sobie pyszną włoską kawę i spokojnie zacząć mój nowy dzień, a tam zastaję poimprezowy chaos, bałagan, brudne kubki, puste butelki po winie, zaschnięte talerze i resztki jedzenia wszędzie… to co powinnam zrobić?

Jestem na takim etapie życia, że głośne imprezy wieczorową porą nie bawią mnie tak, jak kiedyś. Alkohol piję sporadycznie. Wolę iść wcześniej do łóżka, wyspać się, naładować swoje wewnętrzne akumulatory, aby mieć siłę i energię na doświadczanie nowego dnia: iść pobiegać czy popraktykować jogę rano, zrobić dla wolontariuszy warsztaty, iść nad jezioro, wspiąć się na górę, wsiąść na rower, poczytać książkę, pouczyć się włoskiego… I to właśnie dzięki mojej wewnętrznej dyscyplinie i realizowaniu moich celów krok po kroku, każdego dnia po trochu, nie ubolewając, że mam właśnie kaca i nie mogę kiwnąć palcem u nogi, jestem teraz w stanie prowadzić dla wolontariuszy jogę, zajęcia fitness, kobiece kręgi czy pracować w biurze. Tak, mówię po włosku, bo sama się go nauczyłam, spędzając mój wolontariacki czas również nad książkami z gramatyką włoską. Tak, wiem, jak zrobić jogę, bo ją praktykuję w miarę regularnie, zgłębiam tajniki anatomii i po angielsku uczę się opisywania asan (wiecie: odciągnij ramiona od uszu, zegnij kolano i połóż prawą kostkę nad lewym kolanem, wciśnij stopy, upewnij się, że kręgosłup jest prosty…). Wiedza sama do mnie nie przyszła, a to co mam-umiem, zawdzięczam sama sobie i temu w jaki sposób decyduję się spędzać mój wolny czas. Konstruktywnie.

Jesteśmy więc różni, mamy różne potrzeby i różnie spędzamy swój czas. Jak ja sobie radzę w  sytuacjach kiedy jest za dużo, za głośno, za „coś tam jeszcze”? Przede wszystkim mam porządne zatyczki do uszu i opaskę na oczy. Dzięki temu zasypiam spokojnie, nie denerwując się, że spać nie mogę i  że na następny dzień będę niewyspana. Kiedy pracuję przy komputerze, uczę się włoskiego albo czytam książkę i nie chcę, aby ktoś mi przeszkadzał, zakładam słuchawki do uszu, wtedy trudniej się ze mną skomunikować. Jednak żyjąc w community i tak warto nauczyć się być asertywnym i przypomnieć sobie 4 kroki porozumiewania bez przemocy (NVC) o czym już też pisałam jednym z moich postów, tutaj. Mam swoje sekretne kryjówki, w których mogę się schować, kiedy potrzebuję ciszy czy spokoju. Kiedy rano w kuchni nie mam miejsca na zaparzenie sobie kawy, sprzątam. Oczywiście zasada jest taka, że każdy sprząta po sobie, jednak niestety nie zawsze jest ona przestrzegana, zwłaszcza po północy i po zakrapianej imprezie. Mogłabym to zostawić, udawać, że nie widzę i że mnie ten bałagan nie interesuje… Ale z drugiej strony ręce mi nie odpadną, jak zrobię dobry uczynek i zanim kawa się zaparzy, kuchnia jest w miarę „ogarnięta”.

Tak, brakuje mi czasem mojego kąta, nie zawsze też mam ochotę dzielić z kimś pokój, wciskać jeszcze bardziej zatyczki do uszu, kiedy chcę iść spać,  sprzątać po kimś brudne kubki, ale w tym wszystkim i tak nie zamieniłabym teraz mojego życia na te moje wcześniejsze, które bezbarwnie prowadziłam w Polsce. Życie z wolontariuszami uczy mnie elastyczności, cierpliwości i otwartości. Życie z wolontariuszami przynosi mi dużo powodów do radości. Życie z wolontariuszami karmi moją duszę.

Tekst: Magdalena Vagabonda

Reklamy

One thought on “Życie w społeczności. Życie w community.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s