Vagabondy różne worki · Vagabondy zdrowe ciało, zdrowy duch

Joga, mata i ja, czyli jak zaczęłam prowadzić zajęcia z jogi.

Praktykujecie jogę? A może chcecie zostać nauczycielem jogi? U mnie to wyglądało tak…

W kierunku jogi zwróciłam się kilka lat temu, kiedy na mojej szyi pojawiły się plamy (zdiagnozowane później jako bielactwo). Usłyszałam wtedy od lekarzy, że będę je mieć do końca życia, bo są one nieuleczalne. Wierząc jednak w holistyczne podejście do zdrowia, w to, że nasze ciało stanowi jedność z umysłem, a to co jest w środku manifestuje się na zewnątrz, postanowiłam sama dojść do przyczyny tej choroby. O moich odkryciach w tej kwestii napisałam już post wcześniej, możecie zapoznać się z nimi tutaj.

Wtedy właśnie, powoli, jeszcze nie tak regularnie, jak teraz, zaczęłam coraz częściej pojawiać się na macie. Praktykowałam głównie sama, w swoim pokoju, od czasu do czasu pojawiając się w szkole jogi. To, co obecnie wiem na temat wykonywania asan, to głównie efekt mojej wytrwałości i ciekawości, przeczytanych książek, zgłębianiu tajników anatomii ciała, obejrzanych filmów, wynik mojej determinacji i poświęconego czasu na naukę. Jednak przez ostatni rok, podróżując jako wolontariuszka po Europie, miałam szczęście praktykować już bardziej regularnie, w Hiszpanii i Portugalii, pod okiem wyszkolonych i doświadczonych joginów.

Kolejny jogowy krok…

Bardzo często marzą nam się różne rzeczy, ale nigdy nie czujemy się wystarczająco pewnie, aby w końcu to, co nam chodzi po głowie, zrealizować. 

Będąc jeszcze w Polsce, ukończyłam kurs instruktora fitness, dzięki któremu między innymi nauczyłam się, jak  pracować z ludźmi, jak ich korygować i na co zwracać uwagę w trakcie prowadzenia zajęć… Zanim jednak zapisałam się na ten kurs, minęło sporo miesięcy, bo zawsze pojawiało się jakieś „ale”, które hamowało mnie przed wyjściem z mojej strefy komfortu. Myślałam sobie, że jestem za stara na instruktora fitness, że moje ciało jest nie takie, jakie być powinno itd., itp… Nie byłam pewna siebie, nie byłam pewna swojego ciała, więc czekałam nie wiadomo na co, a czas mijał…

joga 1

Z jogą mogłoby być teraz to samo. Mogłabym myśleć: ” eh…nie umiem zrobić szpagatu, nie umiem stać na rękach, nie jestem wystarczająco rozciągnięta, aby pojawić się na macie i prowadzić przez 90 minut zajęcia”. Ale tym razem nie dałam wciągnąć się w wir negatywnych myśli. Postanowiłam rozłożyć swoją matę i podzielić się z ludźmi tym, co umiem. Postanowiłam praktykować jogę z wolontariuszami. Nawet jeśli nie wszystko jeszcze wiem, nie wszystko jeszcze umiem, to każdego dnia uczę się więcej, a dzięki zajęciom nabieram coraz więcej doświadczenia i pewności siebie. Nauczyłam się opisywać wykonywanie asan w języku angielskim. Wykorzystuję już manualną korektę asan-coraz częściej podchodzę do osób praktykujących, by ich skorygować. Ćwiczę moją kreatywność robiąc dodatkowo ćwiczenia mięśni oczu, mikromasaż twarzy, masaż stóp, wymyśliłam też koło wdzięczności, w którym zasiadamy na końcu zajęć. Praktykowanie jogi przynosi mi ogrom radości, zwłaszcza kiedy pod koniec zajęć widzę uśmiechnięte, zrelaksowane twarze, dziękujące za przeprowadzone zajęcia. Ja również im dziękuję, za zaufanie i za spędzenie czasu ze mną na macie.

yoga
Moi jogini-wolontariusze z całego świata: ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Nowej Zelandii i Szwecji.

 

Napisałam ten post, podzieliłam się z Wami moją historią, żeby zachęcić Was do wyjścia ze swojej komfortu, gdziekolwiek idziecie. Jeśli macie swoje cele, marzenia, które chcecie zrealizować, zacznijcie iść w ich kierunku już teraz, dzisiaj, powoli, z tym co wiecie i umiecie. Zacznijcie działać, robić, nabierać doświadczenia, uczyć i iść do przodu!

 

Tekst: Magdalena Vagabonda

Reklamy

7 thoughts on “Joga, mata i ja, czyli jak zaczęłam prowadzić zajęcia z jogi.

  1. Ja od dawna myślałam o tym. Ale nie rozumiem różnych poradników na ten temat. Uważam, że jest mi potrzebna taka osoba, która wszystko i objaśni i pokaże. Wierzę w efekty relaksu i odprężenia. Bardzo miło czytało się Twój post i zachęcająco jeszcze bardziej do jogi 🙂

    Polubienie

  2. Byłam ostatnio na zajęciach jogi za namową koleżanki – na początku myśałam i mówiłam że to raczej nie dla mnie. Jako że mam siedzącą pracę to powinnam sie wyskakać i zmęczyć. Musze przyznać ze miło się zaskoczyłam zajęciami i moim pozytywnym samopoczuciem.

    Polubienie

    1. Wcale się nie dziwię 😀 Siedząc, często przykurczamy i zamykamy naszą klatkę piersiową, garbimy się, dostaje się też naszym nogom, a i kręgosłup też cierpi. Po całym dniu przed komputerem, joga może zdziałać cuda. Pozdrawiam, Vagabonda

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s